Logo

Facebook Instagram
Kuba w rozmowie dla Sport.pl

Kryzys za Borussią

03 mar 2015

Po zwycięstwie nad Schalke 04 piłkarze BVB byli w świetnych humorach. - Kryzys mamy za sobą - mówi w rozmowie ze Sport.pl Kuba Błaszczykowski.

Kryzys za Borussią

Michał Szadkowski: Z Schalke było lekko, łatwo i przyjemnie?

Jakub Błaszczykowski:  - Tak to nigdy nie jest. Na pewno byliśmy lepszą drużyną, mieliśmy mnóstwo okazji na gole, dominowaliśmy od pierwszej do ostatniej minuty. Powinniśmy wygrać zdecydowanie wyżej. Już do przerwy mogliśmy prowadzić nawet dwoma golami. Widać, że wracamy na dobre tory i gramy po swojemu.

Gdy wchodziłeś na boisko, było 0:0, w następnych 10 min padły trzy gole...

- Nie ma znaczenia, że zaczęliśmy strzelać po moim wejściu. Najważniejsze jest zwycięstwo, piłka długo nie chciała wpaść do bramki Schalke. A po kilku zmarnowanych sytuacjach pewność siebie nie jest taka jak na początku. Na szczęście w końcu strzeliliśmy gola i nie przestaliśmy atakować, dzięki czemu padły kolejne.

Czy celem Borussii jest tylko utrzymanie, jak mówi trener Jürgen Klopp? Do szóstego miejsca, dającego grę w eliminacjach Ligi Europy, tracicie już tylko 7 punktów.

- Naszym celem są 3 punkty w następnym meczu.

Jesienią nie grałeś przez kontuzję mięśnia czworogłowego, ostatnio miałeś grypę. Kiedy wrócisz do pierwszej jedenastki?

- Trzeba trenera Kloppa zapytać. Nic mi już nie dolega, ale od piątku wiedziałem, że zacznę na ławce. Nie ma jednak znaczenia, czy gram 5, 10 czy 90 minut, zawsze chcę jak najwięcej dać drużynie.

Pewnie gdybym w czasie okresu przygotowawczego tak długo się nie leczył, miałbym większe szansę na grę w podstawowym składzie. Na początku przygotowań na to się zresztą zanosiło, ale nie ma co płakać, trzeba walczyć o miejsce.

Grasz w Dortmundzie od ośmiu lat, czy biorąc pod uwagę słabą jesień zespołu w Bundeslidze i twoje kłopoty zdrowotne, był to twój najtrudniejszy okres w Borussii?

- Lekko na pewno nie było, ale trudno oczekiwać, że zawsze wszystko będzie super. Czasami przychodzą słabsze momenty, które trzeba przezwyciężyć. Im więcej trudnych chwil człowiek przeżyje, tym jest silniejszy, tym więcej może znieść.

Zagrasz we wtorkowym meczu 1/8 finału Pucharu Niemiec z trzecioligowym Dynamem Drezno?

- Nie myślę o tym. Pracuję na treningach, zobaczymy, jaką decyzję podejmie trener. Na razie jestem pierwszym wchodzącym z ławki.

Jak ogląda się z ławki taki mecz jak z Schalke? W pierwszej połowie Borussia zmarnowała mnóstwo szans na gole, oddała aż 15 strzałów.

- I te sytuacje naprawdę były klarowne. Dobrze, że nie straciliśmy rytmu i się nie podłamaliśmy. W sobotę naprawdę byliśmy mocni, choć nam nie wychodziło, wciąż dążyliśmy do strzelenia gola. Znów okazało się, że czasami nie da się wygrać meczu w 15., 40. czy 70., minucie, tylko dopiero w końcówce. Z jednej strony - rywala w końcu opuszcza szczęście, z drugiej - przy takim oblężeniu Schalke musiało w końcu zacząć popełniać błędy.

W sobotę to ekipa z Gelsenkirchen wyglądała tak, jakby miała się bronić przed spadkiem i przeżywała kryzys.

- W naszym wypadku trudno już mówić o kryzysie. Wygraliśmy czwarty ligowy mecz z rzędu. Wydaje mi się, że wszystko, co najgorsze, za nami.

Ile dzieli obecną Borussię od tej, którą wiosną 2013 r. pokochała cała Europa?

- Trudno powiedzieć. Nie wiem, czy oglądaliśmy dziś 50, 70 czy 90 proc. tamtego zespołu. Widać, że kolejni zawodnicy odzyskują formę po kontuzjach. Na sześć tygodni wypadł teraz Łukasz Piszczek, co jest dla nas problemem, ale inni - Gündogan, Bender - wracają do najlepszej dyspozycji. To ma znaczenie.

I pozwala odzyskać pewność siebie, która ucierpiała po słabej jesieni.

- Oczywiście, że ona ucieka, jeśli nie wygrywasz. Ale ważne jest też to, by odzyskać pewność po długiej przerwie w grze. Mnóstwo zawodników Borussii leczyło urazy, a to nie jest tak, że od razu po powrocie osiągasz najwyższy poziom. Potrzebujesz meczów, by czuć boisko i podejmować najlepsze decyzje. Wydaje mi się, że jestem już gotowy na 100 proc. Teraz potrzebuję tylko regularnych występów.

Po meczu ty i kontuzjowany Łukasz Piszczek spotkaliście się z asystentem selekcjonera Adama Nawałki Bogdanem Zającem. Możemy porozmawiać o reprezentacji?

- Dziękuję bardzo...


Sport.pl

Podziel się