Notice: Undefined index: n1c846a in /home/jkrolewski/www/hgwww/kubablaszczykowski.pl/lib/Zend/Config/Ini.php on line 1 Życiorys - Kuba Błaszczykowski : : Strona Oficjalna

Logo

Facebook

Życiorys

Krok za krokiem
 

5594_zyc_kapitan.jpg25 maja 2013 roku, słynny stadion Wembley. Finał Ligi Mistrzów. Prawdziwe ukoronowanie sezonu 2012/13 – znakomitego w wykonaniu BVB, znakomitego w wykonaniu Jakuba Błaszczykowskiego. – Wspólnie napisaliśmy piękną historię – podkreślał wtedy. W jego osobistej piłkarskiej historii był to kolejny wielki krok do przodu. Wybierany kapitanem drużyny narodowej przez trzech kolejnych selekcjonerów, doceniany przez kibiców za to, że w koszulce reprezentacji Polski zawsze daje z siebie absolutne maksimum i wreszcie – uwielbiany w Dortmundzie, gdzie pozostał na kolejne lata mimo atrakcyjnych ofert z Anglii i Włoch.  Człowiek, który pokazuje, jak daleko można zajść ciężką pracą, uporem, walką. Który w trudnych sytuacjach nigdy nie spuszcza głowy, lecz zaciska zęby i pracuje jeszcze mocniej. Którego wielka rodzinna tragedia nie złamała, lecz dała niesamowitą siłę charakteru.

 

Autobus w stronę marzeń
 

Piłkarską przygodę zaczął bardzo wcześnie. Miał niewiele ponad 7 lat, gdy wraz ze starszym bratem Dawidem rozpoczął treningi w Rakowie Częstochowa. Już wtedy musiał wykazać się wielką wytrwałością – dzień w dzień podążał na przystanek PKS w rodzinnych Truskolasach, by następnie pokonywać 25-kilometrową odległość do siedziby klubu. Po kilkunastu latach przyzna, że nawet takie niuanse miały ogromny wpływ na jego piłkarską drogę. – Mieszkając za miastem już w tak młodym wieku musieliśmy pokonywać wiele przeszkód, by spełniać swoje marzenia. I choć mieliśmy trudniej, nie poddawaliśmy się. To uczyło wielkiej cierpliwości i konsekwencji w działaniu – podkreślał w jednym z wywiadów.
 
Po ośmiu latach zbierania piłkarskich szlifów w Częstochowie trafił do Górnika Zabrze. Epizod w szkółce tego klubu nie trwał jednak zbyt długo – kilka miesięcy później wrócił w rodzinne strony i zakotwiczył w IV-ligowym KS Częstochowa. Co ciekawe, swoją pierwszą bramkę w barwach tego klubu zdobył w konfrontacji z… Górnikiem Zabrze. Znakomite występy na czwartym poziomie rozgrywek otworzyły mu szansę na testy w zespołach z najwyższej klasie rozgrywkowej. Sprawdzał go m.in. austriacki Tirol Innsbruck, GKS Bełchatów oraz Lech Poznań. Przez chwilę wydawało się, że to właśnie „Kolejorz” będzie jego nowym rozdziałem w piłkarskiej karierze. Ostatecznie jednak poznański klub nie docenił umiejętności 19-latka i już niedługo bardzo tego żałował.

 

Szerokie wody
 

Początek roku 2005 okazał się okresem przełomowym. W pierwszych dniach lutego Kuba przyjechał na testy do potentata polskiej ekstraklasy – Wisły Kraków. Wielu dziwiło się, dlaczego sztab trenerski mistrza Polski traci czas na testowanie nieznanego zawodnika z IV ligi, jednak trener Werner Liczka bardzo szybko dostrzegł jego talent i docenił niepowtarzalną pracowitość. Kuba podpisał z "Białą Gwiazdą" swój pierwszy pięcioletni kontrakt.
 
Bardzo szybko zaaklimatyzował się w nowym otoczeniu – jego gra z każdym tygodniem zyskiwała coraz większe uznanie nie tylko wśród kibiców, ale także piłkarskich fachowców. W Wiśle pokazał się, rozwinął skrzydła i odniósł pierwsze duże sukcesy, co zaowocowało pierwszym powołaniem do reprezentacji Polski już w marcu 2006 roku. Z orzełkiem na piersi zadebiutował w Rijadzie konfrontacją z Arabią Saudyjską. Prezentował się na tyle dobrze, że selekcjoner Paweł Janas szykował dla niego miejsce w ścisłej kadrze „biało-czerwonych” na Mistrzostwa Świata w Niemczech w 2006 roku – gdyby nie problemy zdrowotne, Kuba prawdopodobnie już wtedy pojechałby na wielką piłkarską imprezę. Dało się wyczuć, że jest już bardzo blisko wielkiej piłki w europejskim wydaniu. Coraz głośniej zaczęto mówić o wzmożonym zainteresowaniu znanych zachodnich klubów.

 

Siła kapitana
 

Stało się jasne, że nadszedł czas na kolejny piłkarski krok. Media plotkowały o ofertach z Włoch, Hiszpanii i Anglii, jednak zdecydowanie największą determinację wykazali przedstawiciele Borussii Dortmund. Transakcję, zawartą w lipcu 2007 roku, dyrektor sportowy niemieckiego klubu Michael Zorc do dziś nazywa swoimi „najlepiej wydanymi pieniędzmi na tym stanowisku”. W barwach nowego zespołu Kuba zadebiutował meczem Pucharu Niemiec z 1.FC Magdeburg. Udane występy w Bundeslidze sprawiły, że jednocześnie rosła także jego pozycja w reprezentacji, prowadzonej już wtedy przez Leo Beenhakkera. Po bardzo dobrych występach w wyjazdowych spotkaniach z Portugalią i Rosją zaczęto Kubę coraz częściej kreować na jednego z liderów drużyny przygotowującej się do Mistrzostw Europy w Austrii i Szwajcarii. Niestety, i tym razem dopadł go pech – na ostatnim zgrupowaniu przed turniejem doznał kontuzji i w kadrze na turniej został w ostatniej chwili zastąpiony przez Łukasza Piszczka.
 
Kolejny sezon zaczął jednak znakomicie, od tytułu najlepszego zawodnika meczu o Superpuchar Niemiec. Szybko pojawiiły się pogłoski o zainteresowaniu słynnego Liverpoolu, a także innych piłkarskich marek, takich jak Ajax Amsterdam, Celtic Glasgow, West Ham czy Villareal. Zostaje jednak w Dortmundzie i decyzja ta okazuje się strzałem w dziesiątkę. Jesienią 2010 roku do Kuby dołączają kolejni Polacy: Robert Lewandowski i Łukasz Piszczek, a Borussia z polską trójką w składzie dwa razy z rzędu – zarówno w 2011, jak i w 2012 roku – w spektakularny sposób sięga po mistrzowską paterę.

Prowadząc swój klub do najwyższych laurów w Niemczech, jeszcze bardziej kluczową rolę pełni w polskiej reprezentacji. Decyzją selekcjonera Franciszka Smudy zostaje mianowany kapitanem „biało-czerwonych” - po raz pierwszy zakłada opaskę 17 listopada 2010 roku przed wygranym towarzyskim meczem z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Nikt nie ma wątpliwości, że to on będzie przewodził kadrą podczas EURO 2012. Na polsko-ukraińskim turnieju po inauguracyjnym remisie z Grekami Polacy rozgrywają świetny mecz z Rosją, w którym Kuba wprawia w zachwyt piłkarski świat, zdobywając w 57 minucie znakomitą bramkę na 1:1. Bramkę, którą słynny Gary Lineker momentalnie określił „niezwykle inspirującą historią”. Przygoda z mistrzostwami skończyła się jednak dla Polaków już po trzecim meczu. Kuba szybko jednak podkreślił, że to absolutnie nie koniec: – Pierwsze dwa mecze pokazały, że mamy drużynę, która może grać dobrą piłkę i osiągać sukcesy. Wierzę, że najlepsze dopiero przed nami.


Za kulisami

 

Jest siostrzeńcem Jerzego Brzęczka, byłego kapitana reprezentacji Polski i srebrnego medalisty z Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie. Zarówno wujek Jerzy, jak i babcia Felicja, mieli po tragicznych wydarzeniach z przeszłości ogromny wpływ na wychowanie i rozwój piłkarskiej kariery Kuby. Ten zaś nieustannie podkreśla, jak wiele im zawdzięcza. – Bez pomocy najbliższych nie byłbym dziś w tym miejscu, gdzie jestem – mówi z pełnym przekonaniem.
 
W czerwcu 2010 Kuba zmienił stan cywilny, stając na ślubnym kobiercu ze swoją wybranką życia, Agatą. 20 kwietnia 2011 roku tuż przed północą szczęśliwej parze na świat przyszła córeczka Oliwia.